Długo się zastanawiałem nad uruchomieniem tak ciekawego i skomplikowanego tematu, no i wreszcie się zdecydowałem.
Wydaje mi się, że nawet dla osoby początkującej ten temat może być wielce pomocny w nauce tworzenia zapachów.

Zapewne, przeczytawszy taki przedziwny zwrot pomyśleliście o zapachowych odpowiednikach restauracji molekularnych, chemikach w białych fartuchach czy bezdusznych inżynierach programujących perfumy, pisząc przy komputerach ich aromatyczny kod.
To nie jest prawda. Albo ściślej mówiąc, nie cała prawda.

Perfumową inżynierią zajmuje się każdy doświadczony perfumiarz, gdzie obliczenia, procenty i wykresy to zaledwie jedna strona medalu. Co jest po jego drugiej stronie?

Przede wszystkim, pojęcia, którymi perfumiarz manipuluje niczym DJ mikserem dźwięków.

W czasach Jean Carlesa posługiwano się określeniami „pierwsze wrażenie” dla nut głowy, „charakter” dla serca oraz „trwałość” dla bazy. Obecnie, kiedy ilość dostępnych na rynku perfum składników sięga ponad 10000, system sterowania parametrami zapachu jest o wiele bardziej skomplikowany. Z tegoż powodu zmieniło się słownictwo.

Poznajmy podstawowe pojęcia inżynierii zapachowej.

Próg wykrywalności zapachu (ODT) – ilość molekuł substancji na miliard molekuł powietrza (ppb), przy której daną substancję przeciętny człowiek jest w stanie wykryć. Dla przykładu, jedną z najłatwiej wykrywalnych przez ludzki nos substancją jest geosmina, ponieważ podświadomie kojarzy nam się z wodą; dla geosminy ODT wynosi zaledwie 0,05 ppb. Z innej strony, czysty spirytus poczujemy przy koncentracji dopiero około 140 000 ppb. Im więcej zastosujemy mocno wyczuwalnych składników, tym nasz zapach będzie bardziej obecny. Lecz także bardziej „brudny”.

Wartość zapachowa (OV) – jest to stosunek ciśnienie pary nasyconej substancji do progu jej wykrywalności. Oznacza to, że im większą dany składnik ma zdolność do „parowania”, unoszenia się oraz im bardziej jest wykrywalny w powietrzu, tym mocniejszy jest jego odbiór przez nasz nos. Jest to jeden z ważniejszych parametrów do ustalania balansu zapachowego.

Teraz może coś mniej chemicznego, a bardziej intuicyjnie zrozumiałego. 

Zapewne każdy słyszał (i posługiwał się) pojęcia „dyfuzja”, „projekcja”, „moc zapachowa”. Lecz nie każdy wie co one dokładnie znaczą.

Zacznijmy od słowa Impact, którego najbliższym odpowiednikiem jest nie dosłowne „uderzenie” czy „wybuch”, tylko jean-carlesowe „moc pierwszego wrażenia”. Wyobraźcie sobie zapach cytryny. Jest mocny, orzeźwiający, intensywny, nawet odrobinę narzucający się. Lecz już po chwili zapach ten znika bez śladu. Właśnie taki efekt początkowej mocy nazywany jest impaktem. Impaktowa moc ma wybuchowy, krótkotrwały charakter. Substancje z wysokim impaktem są szczególnie pożądane do wypracowania oszałamiającego pierwszego wrażenia lub podkreślenia jakiejś mocnej nuty serca. Wywołuje natychmiastowe wrażenie zapachowe.

Trwałość. Myślicie, że to jest łatwe? Tym określeniem nazywamy utrzymywanie się zapachu w pobliżu jego źródła. Co wcale nie jest takie oczywiste. Ponieważ…

Dyfuzja dla odmiany to wyczuwalność zapachu w pewnej odległości od jego źródła. Dyfuzyjne zapachy (w opisach składników zawsze zwracam na to uwagę, sprawdźcie sami) tworzą coś w rodzaju aromatycznej bańki, przy czym same mogą nie być wyczuwalne, dostarczając za to na brzegi tej bańki zapach innych składników. Dla przykładu, galaxolide nie wyczuwa praktycznie połowa ludzi, lecz mało który komponent zrówna się z nim w zdolności dyfuzji.

Moc zapachu to swoista aromatyczna superpozycja między wszystkimi wyżej wymienionymi pojęciami, ponieważ jest to trwałość i wykrywalność zapachu w czasie w pewnej odległości od jego źródła. Przez to, że moc łączy wszystkie pojęcia, łatwo ją z nimi pomylić. Dodatkowo, żeby jeszcze trochę namieszać, moc zapachu jest często wyrażana poprzez wartość zapachową (OV).

Moc zapachu, intuicyjnie najbardziej zrozumiałe pojęcie, przy opisach składników perfum często wprowadza niedoświadczonego perfumiarza w błąd. Weźmy dla przykładu Ambroxan, składnik z doskonałymi parametrami. 
Jego ciśnienie pary nasyconej wynosi 0,012, a próg wyczuwalności 0,3.
OV = 0,012/0,3 = 0,04
Nie mamy skali porównawczej do uzyskanego wyniku, dlatego ciężko nam zrozumieć co on oznacza. Intuicyjnie wiemy, że ambroxan jest składnikiem ledwie wyczuwalnym, a każda trzecia-czwarta osoba nie czuje jego zapachu wcale.
Jednak w naszej Encyklopedii podaje się, że zapach ten jest dyfuzyjny i długotrwały, co za tym idzie, … mocny!

Wynik OV=0,04 można porównać do mocy pomarańczy. 
Szok!
Przecież pomarańczę każdy czuje, a ambroxan jest bardzo słaby.
Różnią te dwie substancje impakt, dyfuzja i trwałość. Oraz pewna niechęć naszego mózgu do analizy obecnego w powietrzu ambroxanu. Przecież jest on niejadalny, a pomarańczę każdy lubi i chętnie zje 😆

No i jak? Zmęczyła Was perfumowa inżynieria? Czy na odwrót, rozbudzała potrzebę wzniesienia się na wyższy poziom sztuki perfumeryjnej? Koniecznie dajcie znać.
Na zakończenie, zobaczcie jak śmiesznie wyglądają testy do określania powyższych parametrów )))

(Visited 333 times, 2 visits today)

6 Thoughts on “Inżynieria perfumowa”

  • Pierwszy raz przeczytałem i takich określeniach ogólnie znanych jako moc ,projekcja, trwałość,
    Powszechnie wiadomo ze im bardziej każda sztuka jest zaawansowana tym więcej musi mieć fachowych określen.
    W perfumiarstwie trwa nieustanny wyścig zbrojeń w tworzeniu nowych zapachów przyciągających uwagę (zakup) klientów.
    Co dla zwykłego klienta Sephory może być zbędne to dla nas fanów wyszukanych perfum będzie wartosciowe do przeczytania artykułu.
    T.B

  • Niezwykle interesujący tekst. Szkoda, że tak krótki. Chętnie bym przeczytał więcej na ten temat.

  • Proszę o dalsze wywody , bardzo to ciekawe i imponujące, co mieszacie!!! Kiedy spowrotem sklep zapełnicie perfumami swojego autorstwa????Czekam czekam….🫠

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.