Premiera

Naturalnego mchu dębowego nie wyczuwa się w perfumach w sposób bezpośredni. Jeśli go wyczuwamy, to na pewno nie jest to mech dębowy. Ten składnik nie nadaje się do bycia głównym bohaterem – jest zbyt słabo wyczuwalny. Lecz mało jaki składnik zapachowy potrafi tak świetnie tworzyć atmosferę.

Mech naturalny jest jak atmosfera w filmach Tarantino: odgrywa bardzo ważną rolę, nadaje kontekst, wprowadza tajemniczość, potęgując główne emocje i dodając głębi fabule.

Dla tych, którzy doceniają przyrodę i chcą poczuć bliskość lasu w swoim ulubionym flakonie, mech dębowy jest kluczowym składnikiem. Jego niezauważalny wkład powoduje uczucie spaceru w lesie, wilgotnego poranka lub nadbrzeżnej bryzy. Głównych aktorów otacza wtedy puchata powłoka, podobna konsystencją do pudru lub waty. Wszystko to sprawia, że składnik ten był niezastąpionym elementem w sztuce tworzenia zapachów, dodając magii i głębi każdym perfumom. Osobom, którym podświadomie brakuje czegoś we współczesnych zapachach, brakuje właśnie mchu naturalnego!

W poprzednich artykułach ustaliliśmy, że klasyczne szypry z mchem dębowym w składzie wyginęły jak dinozaury, a szypry nowoczesne z owocową głową i paczulową, bardzo często nietypowo dla klasyki słodką, bazą wyewoluowały tak bardzo, że zaczęto je klasyfikować jakoś inaczej, nie szyprowo.

Bottega Veneta, Ganymede, Baccarat Rouge oraz inne hity ostatnich lat rzadko są postrzegane jako nowoczesne szypry, choć zawierają dużą dozę zauważalnego mchu syntetycznego. Niektórzy twórcy dodają małą ilość naturalnego – możemy to sprawdzić na opakowaniu wyszukując tam nazwę łacińską „Evernia Prunastri”. Po coś to robią. Chyba próbują cos przywrócić. Coś, co straciliśmy, lecz pragniemy odzyskać.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.