Ciężkie aldehydowe klimaty

Jest pewna perfumiarska anegdotka, każdy perfumiarz twierdzi, że poniższa historia przydarzyła się właśnie jemu. Czemu więc nie miałbym przypisać jej sobie? 🙂

Jak to zazwyczaj bywa, siedziałem w swoim laboratorium (zaraz, przecież nie mam laboratorium?!) i komponowałem kolejny genialny zapach. Przez chwilową nieuwagę wziąłem buteleczkę z nierozcieńczonym aldehydem i zorientowałem się, co właściwie trzymam w rękach dopiero wtedy, gdy jedna kropelka poleciała do tworzonych perfum.

Musicie wiedzieć, że aldehydy są jedną z najmocniejszych grup zapachowych spośród wszystkich istniejących. Nawet doświadczeni perfumiarze pracują najczęściej z 1% koncentracją aldehydów rozcieńczonych w spirytusie lub rozpuszczalniku, a zawartość pojedynczego aldehydu w kompozycji rzadko przekracza 0,5%.
Powąchanie nierozcieńczonej substancji nie skończy się niczym dobrym: poczujemy nieprzyjemny odurzający zapach a nasze receptory zapachowe zablokują się na około godzinę!

No więc kropla aldehydu spadła i zepsuła wszystko. Teraz było czuć tylko ten aldehyd.
Nie wylewam chemikaliów do kanalizacji, żeby nie truć środowiska naturalnego (to jest bardzo ważne zdanie w tej historyjce, każdy perfumiarz go szczególnie podkreśla 🙂 ) – mam specjalny słoik do zlewek nieudanych aromatów. Uzbierało mi się około litra tej mieszanki, zapach z kroplą aldehydu także wylądował w niej.

Po pewnym czasie przyszła do mnie znajoma, która ma doskonały nos i zna się na wszystkich możliwych perfumach. Przechodząc obok szafki, w której stoi zamknięty szczelnie słoik ze zlewkami, nagle powiedziała:

– O mój dobry Boże! Co to? Co to? Zaraz zemdleję z rozkoszy!
– Gdzie? – zapytałem zdumiony.
– Ukrywasz przede mną najlepsze perfumy świata! Pokaż je natychmiast!

Oczywiście tymi najlepszymi perfumami świata był słoik ze zlewkami. Geniuszka zapachów zabrała cały mój słoik i teraz sprzedaje jego zawartość za kosmiczne pieniądze tylko najlepszym i najbogatszym klientom…
😀

Taka ot historia.
Lecz jak w każdym dobrym żarcie, w tym także jest tylko odrobina żartu.
Aldehydy są zabójcze. Dopiero w bardzo małych ilościach zmuszają aromat do „drżenia”, wibracji, przemiany kolorów. Bez aldehydów perfumy z materiałów syntetycznych wydają się nienaturalne, chemiczne.

Aldehydy można porównać do proszku do pieczenia ciasta lub drożdży. Bez nich ciasto będzie płaskie, nie wyrośnie. Tak samo aldehydy powodują „porowatość” ciała perfum, dodają mu życia i wymiaru.

Właśnie dlatego niedoświadczonym osobom doradzam nie zaczynać swojej przygody z tworzeniem własnych perfum od aldehydów. Wiele razy mówiłem moim czytelnikom, że jeszcze nie czas. Zawsze staram się uchronić Was przed niepotrzebnymi zakupami.
No i zdarzyło się.
Jeden z czytelników posiada doświadczenie, komponuje zapachy, więc nie skontrolowałem jego zakupów w należyty sposób. Nie zauważyłem, że zamówił zbyt duże ilości Aldehyde C-10 i Mandarine Aldehyde. Podobno z innego źródła zakupił także inne mocne molekuły w nadmiarze:

Aldehyde C-14 (to tak naprawdę nie jest aldehyd, tylko lakton; nie jest bardzo mocny)
Triplal extra
Helional
Allyl Amyl Glycolate

Jeśli ktoś jest zainteresowany tymi składnikami, proszę pisać do mnie, udostępnię kontakt do tego czytelnika.
I pamiętajcie: dla zapoznania się z nowym składnikiem zawsze kupujcie minimalną możliwą ilość!

7 Replies to “Ciężkie aldehydowe klimaty”

  1. Czy to oznacza, że aldehydy w niewielkich ilościach używa się powszechnie we współczesnym przemyśle perfumeryjnym?
    Zawsze wydawało mi się, że to raczej taka modna ciekawostka (jak nuty metaliczne, ozonowe czy wodne), ale patrząc na opisywane przez Ciebie właściwości… wiele pachnideł na rynku jest syntetyczna, ale wcale ta syntetyczność nie rzuca się w nozdrza. 😉

  2. Machiavelli, tak, dobrze mnie zrozumiałeś. Jeśli widzisz w piramidzie cytrusy, zioła, róże, inne kwiaty, nuty zielone, wodne, świeże – bankowo są tam aldehydy. (Czyli 99% perfum?)
    Modna ciekawostka to perfumy aldehydowe, a nie same aldehydy. Z tymi związkami chemicznymi mamy do czynienia prawie na co dzień, tyle że w mikro ilościach. Właśnie dlatego odbieramy je jako zapachy naturalne.
    Inną sprawą jest to, że bardzo ciężko z aldehydami się pracuje. Mówi się nawet, że tylko mistrz Ernest Beaux i jego uczniowie potrafią używać ich w dużych ilościach.

  3. Przezabawna historyjka 🙂 bardzo mnie rozśmieszyła, a najbardziej to mdlenie z rozkoszy. Robisz takie perfumy, że kobiety doznając ich mdleją z rozkoszy 😉 ?
    Zaintrygowało mnie Vetiver użycie przez Ciebie określeń związanych z falami, wibracja , drżenie to amplituda fali. I to zdjęcie bardzo artystyczne, piękny obraz, ale to skrystalizowane minerały i feeria barw z wycinka widma rozszczepionego światła. Jak każdy człowiek doznaję różne zapachy od urodzenia, ale dopiero teraz zaczęłam zastanawiać się nad istotą zapachu. Czym jest zapach? Do opisania zapachów używamy określeń związanych z muzyka, kolorami, światłem. To oczywista oczywistość, że światło i dźwięk mają charakter falowy, ale czym są otaczające nas zapachy? Chciałabym , żeby kompozycje, które stworzę miały przysłowiowe ręce i nogi, ale może piękne perfumy potrzebują jeszcze czegoś, żeby były piękne.
    Na aldehydy się piszę, dorzuć mi coś, nie przestraszyłam się i mocy, będę rozcieńczać.

  4. Ciężko poprzez tekst przekazać zapach w jakiejś innej postaci, niż poprzez obrazy, muzykę, skojarzenia 🙂 Jest to jednak zajęcie bardzo ciekawe, rozwija wyobraźnię i zmusza do przemyślenia, zgłębienia danego zapachu.
    Dokładnie tak, jak na dwóch obrazkach powyżej, wg mnie pachną aldehydy: jak malowanie farbą olejną, szerokie maźnięcia po płótnie. Jak rozszczepiony przez kryształy pęk światła.

    1. Dla mnie światło nie pachnie, ale ma wibrację, a o określenie kolorów w Hz niektórzy ludzie się pokuszają. Nie jestem fizykiem i nie wiem na ile jest to potwierdzone naukowo, że kolory mają swoje częstotliwości. Rzeczywiście trzeba mieć wyobraźnie, żeby opowiadać o zapachach. Poetyckie , artystyczne określenia są piękne i wystarczały mi jako użytkownika perfum , ale jako twórca chciałabym mieć chociaż intuicyjne wyczucie mechanizmu jak działają zapachy, dlaczego od tysięcy lat niezmiennie tak bardzo fascynują ludzi. Mało tego, że fascynują, pełnią również funkcję użyteczną, poprzez zapach są przekazywane rożnego rodzaju bardzo ważne informacje. Myślałam o tym usilnie od wczoraj ( nawet spać nie mogłam , a jestem potwornym śpiochem 🙂 ) . Łaziłam po Wikipedii i tak sobie właśnie uświadamiam, że na poziomie kwantowym w związkach aromatycznych, zachodzą funkcje fali. I to właśnie wibracje i zachodzące między nimi rezonanse są takie ważne dla perfum. Nie chcę nikogo z Was urazić, tak bardzo się cieszę, że mam z kim porozmawiać o zapachach, że wpadłam w euforię. Jeśli mi powiecie, że się wymądrzam to się nie obrażę 🙂

      Ps. Przepraszam za literówki to z tej eufori 😉

  5. Kasja, bardzo ważne przemyślenia, które pewnie przychodzą do głowy każdego perfumiarza. Luca Turin dla przykładu jest wielkim zwolennikiem i propagatorem falowej struktury zapachów.
    Jednoznacznej odpowiedzi niestety w chwili obecnej nie ma. Nauka o odbieraniu zapachów jest na początkowym etapie swojego rozwoju, co dopiero mamy powiedzieć o ich przetwarzaniu, rozumieniu i znaczeniu dla naszego istnienia.
    Obiecałem kiedyś, że napiszę o podstawowych teoriach zapachowych. Kiedyś na pewno 🙂 Tylko jeszcze nie wiem kiedy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.