Testy aromatów konkursowych. Zapachy 10-12

Rennifer_Lopez: Zabawa

Perfumy kwiatowo-orientalne. Otwarcie to bukiet słodko pachnących egzotycznych kwiatów. Próbowałam dowąchać się jakich, głównie kojarzą mi się z kolorem żółtym (ylang, mimoza), oprócz tego są białe kwiaty (jaśmin, narcyz).Te kwiaty, mimo że jest ich dużo mnie nie przytłaczają, taka bomba kwiatowa ale z czymś, co dodaje przestrzeni i nie pozwala człowieka zadusić. To znaczy mnie nie zadusiły, ale mam daleko przesuniętą granicę jeśli chodzi o uduszenie kwiatkami w perfumach 🙂

Kiedy upojne kwiaty trochę się wyciszą, mam wrażenie że zapach robi się leciuteńko owocowy, coś jakby śliwka albo brzoskwinia ale nie wiem czy to nie jest jeszcze efekt z kwiatów, bo jest to bardzo delikatne i szybko znika. Następnie zapach robi się balsamiczny, ciepły, lekko przyprawowy, powiedziałabym że uzależnia jak narkotyk – co chwila łapałam się na tym, że bezwiednie podnoszę dłoń do nosa. Bardzo radosny zapach, kojarzy mi się z miłymi uroczystościami (wesele, urodziny)i beztroską zabawą.


Liczi: Minerał – Rubin

Dziesiątka to rozkoszna, soczysta, dojrzała śliwka otulona pękiem egzotycznych kwiatów. Zapach ma wyraźna atmosferę zmysłowo czarującej, dalekowschodniej elegancji i przywodzi na myśl pięknie ubrane gejsze z Gion Kobu w Kioto. Kompozycja zdecydowanie orientalna, słodka, gęsta, ciepła z lekkim zabarwieniem drzewno-przyprawowym, dla mnie ultra kobieca. Śliwka obok cytrusów i figi to jedyne z owocowych nut, które lubię w perfumach, tutaj bardzo ładnie podana.


Kubańczyk: Retro flower
Za testy zabrałem się w kolejności numerycznej. To pierwsza stricte kobieca kompozycja spośród wcześniej testowanych. Czuję tu soczystą brzoskwinię i OGROM kwiatów – jaśmin i tuberoza w przeważającej ilości, a ten mix może przytłaczać i przyprawiać o ból głowy. Całość składa się na zapach ”starej pudernicy”, – jest gładko, balsamicznie, kremowo, – od pierwszej aplikacji przez następne godziny trwania na skórze. Miłośniczkom  Chanel’owej Piątki może się baaaardzo podobać. Ja wielkim fanem nie jestem, ale kompozycję doceniam.
Kolor: ciemno pudrowy


Iwonidos: w starym kinie

Białe kwiaty w szklanym wazonie,
tak, jak kiedyś, na fortepianie.
Słychać nawet cichą melodię,
tylko film już inny na ekranie…

Stare po nowemu, albo nowe po staremu. Zapach bardzo vintage. Otwarcie kwieciste tak, że zakręciło mi się w głowie. Wszystko dobrze zmieszane i ciężko wyłapać pojedyncze nuty. Po upływie  pół godziny zaczęła boleć mnie głowa, więc są aldehydy 🙂 Jest też, moim zdaniem,  jaśmin, brzoskwinia, tuberoza i lilia. Czuję też piżmo i odrobinkę nut kadzidlanych, paczulowych, które to jednak snują się bardzo niemrawo przy samej skórze. Z czasem zapach przycicha, robi się bardziej cielesny i spokojny, ja jednak nie umiem go okiełznać 🙂

Mikail: Luksusowe mydełko
Główne skojarzenie to luksusowe, francuskie mydełko. Wyobrażam sobie, że tak mogły pachnieć mydełka których do kąpieli używała Aundrey Hepburn.
Przepiękny, bogaty bukiet kwiatowy który niczym nie drażni w żadnym momencie. Zapach przypomina mi trochę lżejszą wersję Chanel No 5. Spokojnie można byłoby dolać go do bezzapachowego żelu do kąpieli lub stworzyć naturalne mydło na jego bazie. Wspaniała mydlano-kwiatowa kompozycja.

 

Rennifer_Lopez: Wonny Olejek

Strasznie korciła mnie próbka nr 11 więc po przetestowaniu numerów 1-3 rzuciłam się (tak, to odpowiednie słowo) do testów jedenastki. Być może zwrócił moją uwagę kolor (najciemniejszy ze wszystkich), ale wolę wierzyć że kobieca intuicja podpowiedziała mi, że to coś w moim stylu
Ten zapach określiłabym jako orientalno-korzenny. Kojarzy mi się z dobrej jakości wonnymi olejkami do ciała, stosowanymi w krajach Orientu podczas rytuałów pielęgnacyjnych.

Na samym początku zapach przypomina aromat grzanego wina, następnie na mojej skórze wyraźnie czuć goździki, jest ich w sam raz (czasem gdy jest ich dużo, zapach kojarzy mi się z gabinetem dentystycznym), potem dołącza coś, co w pierwszej chwili uznałam za pomarańczę, ale zmieniłam zdanie – to skórka pomarańczowa w syropie, bardzo fajna…ale nie te kupne, zeschnięte smętne kawałeczki sprzedawane w małych pojemniczkach, tylko taka domowej roboty, bardzo aromatyczna. Mam wrażenie że głęboko w tle snuje się jeszcze jakaś kwaśna nutka, niknie z pojawieniem się czegoś co wygląda mi na przyprawę o dość ciepłym charakterze, być może cynamon, ale trudno mi ocenić, a wsadziłam nos do wszystkich jakie miałam w domu Kolejne, co wyczuwam w tym zapachu to kwiaty, są delikatne, białe (jaśmin, kwiat pomarańczy, tak mi się kojarzą). Tak opisuję po kolei co udało mi się wychwycić, ale nie jest łatwo, bo zapach odbieram jako bardzo dobrze zmieszany, składniki nakładają się na siebie i poza goździkami, które przywitały się głośno i wyraźne, reszta stoi w zwartej grupie i mówi jednym głosem.

Przyjemny, kwiatowo-korzenny aromat trwa dość długo, jest delikatnie słodki, otulający i optymistyczny. I rozleniwiający – nic, tylko pozwolić się namaścić olejkami, może jakiś masaż, a wszystko przy dźwiękach relaksującej muzyki i wśród pięknych kwiatów Pod koniec zapach jest ciepły i lekko drzewny. Bardzo mi się podoba, najchętniej wypsikałabym całą próbkę za jednym zamachem.


Liczi: Minerał – Krokoit

Zapach zaskakuje już od pierwszego wdechu, są kwiaty ale niedosłowne, są rozgrzewające przyprawy ale prócz pieprzu trudno mi wskazać konkretne zioła. Otwarcie jest pikantne, intensywne, słodkie i kwaśne. Czuję też skórę ale to nie skóra z polskiego sklepu galanteryjnego czy marrakeszeńskich garbarni ale skóra żywej, jadowitej żmii rogatej płożącej się na rozgrzanych piaskach Sahary. Wyczuwam też wanilię, żywicę i jakiś likier alkoholowy, wszystko wspaniale wymieszane.


Kubańczyk: Purple Orient

Pierwsze co rzuca się w oczy – kolor płynu przypominający mocną i ciemną herbatę.. Barwa ta świetnie nawiązuje do kompozycji, dając do zrozumienia, że to nie będzie łatwa przeprawa. Jest to  zapach przyprawowo-korzenny zbudowany z bardzo naturalnych składników i to trzeba zaznaczyć. Czuję tu goździki, suszoną śliwkę rodem z Bożonarodzeniowego kompotu z suszu, cynamon, orientalną kwiecistość, kadzidła oraz skórę składające się na stuprocentowo orientalny zapach. Kompozycja nie jest gładka, jest pełna wyważonych nierówności, daje się we znaki przy każdym ruchu ręką porażając parametrami. Perfumiarz zadbał o to, ażeby testujący miał mnóstwo skrajnych emocji, co jak dla mnie jest czymś bardzo ciekawym. Nie wiem, czy odważyłbym się założyć taki zapach “do ludzi”, dla dobra swojego i innych.
Kolor. Ciemnobordowy


Iwonidos: meksykańska fala

Proszę państwa, jako pierwszy na boisku, w szalonym pędzie, pojawia się Dziki Goździk! Prawie ramię w ramię z Goździkiem, wbiega Cynamon, który jeszcze niedawno w wywiadzie, mówił, że jest cały w proszku. Tuż za nimi – Suszone Owoce! Najbardziej w oczy rzuca się Śliwka. Zaraz, zaraz…Czy oni wszyscy biegną do kompotu?
Proszę państwa! Cóż to się dzieje? ! Na boisko wbiegają nowi zawodnicy! Kto to taki? Już widzę! Do biegnących dołącza grupa młodzików ” Leśne Igliwie”! Wpadają pomiędzy zawodników, wnosząc do drużyny trochę świeżości.
Popatrzmy co tam się dzieje! Wszyscy zawodnicy biegną do jednej bramki, nieco się przepychają, wpadają na siebie! Ale oto są! Dotarli! Wszyscy w jednym miejscu! To niewiarygodne, proszę państwa, ale oni robią meksykańską falę! Jakaż energia od nich bije! 🙂
To zapach pierwszoligowy. Mocny, wyrazisty, ogoniasty i bardzo trwały. Kiedy prowadziłam przed południem samochód, wciąż docierał do mnie dość mocny, bliżej nieokreślony zapach. Jedyne skojarzenie, jakie miałam , to ,że chyba niedokładnie spłukałam szampon z włosów. Zorientowałam się jednak, że powietrze z klimatyzacji wieje wprost na wierzch mojej dłoni i niesie z sobą zapach perfum nr 11. To woń, która nie daje spokoju przez swoją dziwność, zmienność, falowanie. Niby ciepła, przyprawowa, a szamponowa. Niby są nuty igliwia, kadzidła, śliwki, a ja czuję w tym wszystkim trochę Domestosa. Niespokojne to perfumy i dynamiczne 🙂
Brunatny płyn z fiolki nr 11, niestety zostawia plamy na ubraniu, na skórze, zasychając, tworzy nieco lepki film.

Mikail: Porzeczkowy koktajl
Zapach numer 11 zwrócił moją uwagę ciemną barwą cieczy, przypominającą mi Black Afgano. Z uwagi na sentyment jakim darzę Afgańczyka gdzieś na końcu głowy pomyślałem sobie, fajnie by było gdyby miał z nim coś wspólnego. Po użyciu zapachu pozytywnie się zaskoczyłem. W otwarciu poczułem coś czego się nie spodziewałem – soczystą porzeczkę. Po czasie pojawiają się nuty godździków oraz innych przypraw jakie stosuje się w grzanym piwie lub winie. Wychodzi również delikatna nuta alkoholu, być może czerwonego wina.

 

Rennifer_Lopez: Skarbczyk

Bardzo intensywny zapach, by nie powiedzieć piekielnie mocny, o orientalnym charakterze. Nie jest podobny do niczego co znam (z kolei moja siostra powiedziała że to zapach sklepu z kadzidełkami, czym mnie mocno zbulwersowała, a nie powinna. Niby wiem że każdy ma inne doświadczenia zapachowe, ale czasem trudno pogodzić się z niektórymi skojarzeniami).

Jak by to napisać. Nie wiem co tu jest, ale jest piękne. Zapach mnie pokonał – nie umiem mu wyrwać nutek 🙂 Testowałam go dwa razy, za każdym razem po jednym psiku. Za pierwszym razem miałam przed oczami lukrecjowe cukierki + anyż, jakieś żywice (benzoes?) i coś drzewnego, kojarzącego się z korą egzotycznego drzewa, słodkie kwiaty i bób tonka. Inne skojarzenia to lekarstwa, syrop na kaszel. I wiecie co? Tak przeglądałam w myślach te składniki, ale ciągle mi coś nie pasowało, wszystko nie tak…no to powtórka (nie od razu). Psik i czuję jodłę, cytrynę, miętę i jeszcze jakieś ziele, ambrę oraz bób tonka. Inne skojarzenie – dopóki zapach się nie ociepli, kojarzy mi się z ośnieżonym lasem iglastym. No i powtórka z rozrywki, znowu mam wrażenie że coś znajomego i oczywistego mi umyka.
Jest jak skarbczyk do którego nie mam kluczyka. Ale jaki ładny skarbczyk.


Liczi: Minerał – Bursztyn

Wspaniały miks przypraw, żywic, balsamów, słodkiej tangeryny i egzotycznych, słodkich kwiatów. Czuję yang-yang, wanilię, cynamon. Zapach typowo orientalny, bardzo ciepły, słodki, puszysty i kremowy. Wszystko jest okrągłe, miękkie, nic nie wybija na pierwszy plan.


Kubańczyk: Dubaj
Testując już ostatni zapach, kolejny raz trafiam na coś, co od razu przypomina mi o niesamowicie pachnącym Dubaju. Dwunastka idealnie oddaje klimat perfum, jakich używają mieszkańcy Emiratów Arabskich. Mijając  w galerii bogate kobiety ubrane w abaje i ich facetów i w śnieżnobiałych kandurach, cały czas do nozdrzy dochodził ten orientalny, bogaty, balsamiczny aromat.
Z wszystkich dwunastu zapachów, to właśnie w ostatnim najciężej wyłapać mi konkretne nuty, gdyż cały miks składa się w jedną spójną całość. Mimo, że parametry nie powalają, to dziwnym trafem cały czas chce się wąchać. Czy to tylko chęć powrotu do tamtych chwil? A może zauroczenie? To nie ważne…Mam nadzieje, że będzie mi dane przetestować ten zapach solidniej po zakończeniu konkursu. “Dwunastka” to zdecydowanie uniseks w pełnym tego słowa znaczeniu.
Kolor: Złoty


Iwonidos: orientalne cukierki

Rozsypały się landrynki , spadły w dno szuflady
łzy goryczy wylewają na wonne przyprawy.
Nikt ich teraz nie spróbuje, wyjmie dłoń ostrożna.
Nikt nie sprawdzi, jak smakują, lecz powąchać można 🙂
Ten zapach jest dla mnie, jak słodko kwaśne cukierki, które z rozerwanej torebki wysypały się na dno szuflady z przyprawami. Czuć trochę gorzkich nut kadzidlanych i paczuli, jakieś drewno. Te „landrynki” dodają zapachowi lekkości , cytrusowości, przez co całkiem przyjemnie się go nosi.

Mikail: Masa marcepanowa
Wyczuwam zmielone migdały, olejek migdałowy i dużą ilość cukru – marcypan.
Mam skojarzenie z nadzieniem z czekoladek Mozartkugeln, ale jakby w wersji bardziej alkoholowej. Masa marcypanowa zatopiona w koniaku. W nucie serca dochodzą nuty „kwaśne”, trochę zielone.

21 Replies to “Testy aromatów konkursowych. Zapachy 10-12”

  1. Perfumiarze namalowali obrazy zapachami, a Ty Renifer_Lopez namalowałaś je ponownie słowami. Tak pięknie je namalowałaś, że czytając Twoje opisy myśli szukały we wspomnieniach podobnych sytuacji i zapachów. Oczywiście nie wszystkich sytuacji udało mi się w życiu doświadczyć, nie byłam np. na pustyni. Tym bardziej narastało pragnienie poczucia wszystkich konkursowych prac. Włożyłaś w to mnóstwo uwagi i serca, zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Uważam, że pisanie o zapachach, przedstawianie ich za pomocą słów jest bardzo trudne, może nawet trudniejsze od zrobienia kompozycji ;-).

    Dla testerów też powinien być konkurs na najpiękniejsze opisy.

    1. Kasja, dzięki 🙂 rzeczywiście starałam się włożyć w testowanie serce – podziwiam Wasze umiejętności tworzenia zapachów i cieszę się że miałam możliwość je poznać. Żałuję że nie mogłam im poświęcić tyle uwagi, ile lubię (ale wtedy testowanie trwałoby za długo i zużyłabym więcej ml, co w tym przypadku jest niekorzystne). Jeśli chodzi o opisywanie sytuacje, to nie wiem skąd mi się biorą, bo większości nie doświadczyłam 😀 pozwoliłam poszaleć wyobraźni, choć akurat jeśli chodzi o pustynię to raczej efekt czytania książek podróżniczych. Zwykle włączała mi się wtedy synestezja i przypuszczam że jakoś rzutuje to na moje postrzeganie rzeczy, których w praktyce nie znam.

    1. Kacper, aż się zaczęłam śmiać po przeczytaniu Twojego komentarza 😀 oglądanie Twoich vlogów od dawna chyba przynosi efekty, bo widzisz, podejrzewałam Cię najpierw o jedenastkę, potem o dziesiątkę, a po przeczytaniu zamieszczonego przez Ciebie opisu zapachu o jeszcze jeden 🙂
      Miło mi, że podobają Ci się moje opisy. Blogów z recenzjami jest już sporo, ale może kiedyś jakiś założę, z opisami zapachów o których mało się pisze.

  2. Kubańczyk wniósł świeży powiew do opisów. Poszedł odważnie i przebojowo. Rzucając nowe światło na niektóre kompozycje. Gratulacje.

  3. To dla mnie była ogromna przyjemność testować tyle świetnych zapachów. Szkoda, że nie mogłem dać po punkcie jeszcze kilku zapachom, bo bez wątpienia na to zasługiwały- no ale zasady to zasady..

    Na sam koniec chciałbym pogratulować wszystkim Perfumiarzom biorącym udział w tej zabawie. WSZYSCY wykonaliście kawał ZAJEBISTEJ ROBOTY. Chciałbym mieć o tym pojęcie jak Wy i robić to co Wy. CZAPKI Z GŁÓW

  4. Kubańczyk testerzy też wykonują świetną robotę. 🙂 Poświęcają swój czas zapachom, które może wcale im się nie podobają, bo przecież każdemu z nas podoba się co innego. Jesteśmy różni i różnie odbieramy zapachy i ta różnorodność jest piękna. Tak samo ceni się kilka konkretnych słów jak i epickie opowieści i poetyckie porównania. Mam nadzieję, że za bardzo nie zmęczyła Cię ta zabawa i weźmiesz udział w drugiej edycji , bo Twoje porównania do znanych perfum są mega zajefajne 😉

    1. Że to miało męczyć? Przecież to sama przyjemność!
      Oczywiście, że wezmę udział dalej 🙂

  5. Kubańczyk ja Ci dam starą pudernicę 😀 😀 😀 Myślę że dla wielbicielek „Piątki” Chanel ten zapach mógłby być zbyt kwiatowy, za to dla amatorek Amarige czy Poeme dziesiątka to raj 🙂
    Do dwunastki rzeczywiście pasuje złoty kolor, może bardziej barwa starego złota. Zdziwiło mnie że na Tobie parametry tego zapachu nie powalają, na mnie był bardzo trwały.

      1. Kacper – tak, przez jakiś czas zapach jest mocno kwiatowy, potem się zmienia. Do Antaeusa nie jest podobny w żadnym momencie (swoją drogą świetne pachnidło).

        1. OK. Bo wiesz ja i tak nie wiem który jest mój a jak wiadomo perfumiarz zazwyczaj nie jest zadowolony ze swojego dzieła i czasami go nienawidzi by po pewnym czasie znowu lubić i tak w kółko.

  6. Ja wysłałam dziś ostatnie opisy. Szczęka mi opadała po użyciu każdej fiolki. Perfumiarze! Niesamowici jesteście! Dziękuję za możliwość poznania tylu zapachów i już się wstydzę tych moich nietrafionych nut 🙂

  7. Przeczytałam wszystkie opisy Iwonidos i Mikaila, świetne są 🙂
    Tęsknię za dwunastką…w sumie za wszystkimi trzema z tej grupki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.