Jeszcze jakieś 40-50 lat temu perfumiarze prześcigali się w tworzeniu skomplikowanych, wielopoziomowych i wielowymiarowych aromatów, w których każdy poszczególny akord składał się z setek składników, a nad całością kompozycji pracowano niekiedy kilka lat używając około tysiąca nut, tonów, półcieni i niuansów zapachowych. Pracowano nad wykorzystaniem wszelkich możliwości oferowanych przez nowoczesny przemysł chemiczny. Często na siłę tworzono niesamowitą głębię, wytyczano wątki poboczne, budowano napięcie oraz wprowadzano niesamowite zaskakujące zmiany zachodzące podczas ewolucji zapachu.

Nowoczesna sztuka perfumeryjna bardzo często zakłada wykorzystanie zaledwie kilku (a czasami nawet jednego) kluczowych składników, wokół których buduje się akord centralny oraz tło aromatu. Szanowani perfumiarze obecnie przechwalają się jak małą paletą zapachową operują i jak niewiele składników wykorzystali do tworzenia swoich dzieł.

Które podejście – stare czy nowe – jest bardziej uczciwe, lepsze, cenniejsze pozostawiam Waszej ocenie. Intuicyjnie wydaje się, że prawdziwa sztuka polega na skomplikowaniu ,wielowątkowości, dużej ilości zapachowego budulca. Porównując to do kuchni, wydaje się, że wyszukane danie francuskie będzie o wiele lepsze od taniej i mało wymagającej jajecznicy. Pomyślcie o tym jednak w sposób następujący:

Można stworzyć akord przypominający zapach agaru składający się z setki tanich łatwo dostępnych składników. Lub można sprowadzić od zaufanego dostawcy bardzo drogi, lecz wyjątkowej jakości naturalny olejek drzewa agarowego. Jedno i drugie w perfumach będzie występować w roli nuty „oud”, jednak jakże różne są ich historie i brzmienia. Kontynuując przykład z kuchnią, pośrodku skrajnych przykładów jest kuchnia włoska, która stawia na prostotę wykonania i wyjątkowość składników. Mi najbliżej do włoskiego podejścia.

Właśnie z tego powodu postanowiłem, że Vetiver Noir będzie aromatem niezwykłym. Opisywany wcześniej składnik captive, którego nazwy mogę jedynie się domyślać, będzie diamentem. Zostanie jednak oprawiony po królewsku. Perfumy mają „vetiver” w nazwie, lecz obecnie, ze względu na bardzo wysoki i wciąż rosnący koszt naturalnej wetywerii, zazwyczaj stosuje się jej syntetyczne odpowiedniki, nieposiadające całego piękna oryginału. Wetyweria stała się tak drogim produktem, że w zasadzie zapomnieliśmy jak naprawdę pachnie. Umożliwię Wam to w moich perfumach. Do ich produkcji użyłem wetywerii uprawianej na wyspach Jawa, Haiti i Reunion. Pierwsza cechuje się bardzo głębokim i ciężkim brzmieniem oraz nutami orzechów, gałki muszkatołowej, pieprzu. Druga posiada nuty grejpfruta, rabarbaru, irysów oraz wyróżnia się pewną pudrowością. Natomiast odmiana z Reunion łączy cechy jawajskiej i haitańskiej wetywerii, mając w dodatku ciekawy wątek palonych jesiennych liści. Żeby tego było mało, jakiś czas temu przez zupełny przypadek za okropnie wygórowaną cenę zakupiłem frakcjonowaną 10-letnią wetywerię z wyraźnym niuansem tytoniowym, a chwilę potem za jeszcze bardziej niedorzeczne pieniądze – olejek wetyweriowy rzadkiej odmiany z Tajlandii, która miała w sobie wszystko, czego od wetywerii  w ogóle można oczekiwać.

Pięć rodzajów! Czy ktokolwiek z perfumiarzy robił coś podobnego?

Z ludźmi oceniającymi perfumy oparte o wetywerię jest jednak  tak, że można ich podzielić na trzy grupy:
grupa nr I – stare skarpety, mój dziadek tak pachniał, fuuuj, co za ohydztwo, ziołowy i pieprzny, nie podoba mi się;
grupa nr II – jeszcze nie próbowałem prawdziwej wetywerii;
grupa nr III – kocham wetywerię!!!!! całym sercem! w każdej postaci!

No to mam nadzieję, że kiedy otrzymacie niesamowity bukiet złożony aż z pięciu różnych odmian tego niewiarygodnego składnika, będziecie należeć do grupy numer trzy.

Jeszcze wam mało?

Jednym z najdroższych na świecie składników jest irys.  Do uzyskania jednego kilograma olejku potrzeba pół tony czteroletnich roślin, które przed destylacją muszą przez 2 lata przeleżeć w zaciemnionym miejscu w lnianych workach. Cały proces trwa zatem 6 lat, a olejek irysowy jest wykorzystywany jedynie w bardzo ekskluzywnych perfumach.

Także bardzo drogim i cenionym surowcem pochodzenia naturalnego jest korzeń irysa. Procedura pozyskania olejków jest bardzo skomplikowana i czasochłonna. Dodatkowo, z tony korzeni wychodzi jedynie około 400-500g produktu końcowego.

Najbardziej wartościowym składnikiem korzeni irysowych są molekuły Irone. Dotychczas nie wynaleziono taniej metody syntezy ironów. Dlatego zarówno olejek, jak i irony potrafią kosztować kilka tysięcy dolarów.

Niestety, ostatnio nie ma możliwości zakupu olejku irysowego, ponieważ całość produkcji  na kilka lat w przód została zakontraktowana przez jakiegoś dużego perfumowego gracza. Natomiast zakupiłem irysowe irony oraz samodzielnie wykonałem tynkturę z korzeni tych niezwykłych kwiatów.

Wydaje mi się, że nie ma drugiego tak udanego połączenia o zapachu luksusu i ekskluzywności, niż połączenie skóry, irysa i wetywerii. Do tego, jeszcze wiele innych wyjątkowych i bardzo drogich składników z całego świata. Przyjemność ich odkrywania pozostawię jednak Wam. Mam nadzieję, że podróż do nieco mrocznego świata Vetiver Noir okaże się pełna niespodzianek i przyjemności obcowania z czymś niezwykłym.

(Visited 444 times, 1 visits today)

2 Thoughts on “Niezwykły świat Vetiver Noir”

  • Miałem niezwykłą okazję przetestować ten zapach, za co jestem niezwykle wdzięczny Vetiverowi. Są to perfumy naprawdę wyjątkowe i niepowtarzalne. Prawdziwe ich piękno i kunszt stojącego za nimi perfumiarza można odkryć, w mojej ocenie, dopiero po aplikacji na skórę. Potrzeba też trochę czasu aby przyzwyczaić się do zapachu ale staje się coraz bardziej uzależniający – więc radzę uważać 🙂

    • Dziękuję bardzo 🙂 Mam nadzieję, że już wkrótce będę mógł przedstawić Vetiver Noir większej grupie osób.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.