Nowoczesna sztuka perfumeryjna ma  dwóch rodziców: ojca i matkę. Są nimi niewątpliwie Jean-Claude Ellena oraz Sophia Grojsman. Natomiast rola dziadka powinna należeć do jednego z najsłynniejszych perfumiarzy wszech czasów – Edmonda Roudnitska.

O legendzie świata perfumiarskiego można by bardzo długo opowiadać.
My się skupimy na najważniejszych dla nas sprawach: zrozumieniu sztuki perfumiarskiej.

Edmond Roudnitska zaczął niezbyt udanie.

Pod koniec lat 40-ch perfumy nadal były dobrem luksusowym przeznaczonym dla bardziej zamożnej części społeczeństwa. Nie istniało jednoznacznego podziału na perfumy damskie i męskie, z góry zakładano, że większość jest damskich, choć panowie także z nich korzystali. Dla podkreślenia swojej męskości mieli jedynie fougere i wodę kolońską.
Główną grupą docelową przemysłu perfumeryjnego były więc damy w wieku powyżej 30 lat, poważne i bogate. A poważnym i bogatym damom przystało korzystać z ciężkich poważnych zapachów tamtej epoki, na tle których Chanel piątka wyglądała jak powiew śmiałej orzeźwiającej świeżości.

Edmond Roudnitska rozpoczynał od podobnego typu perfum. Lecz w 1946 roku we współpracy z domem Rochas stworzył coś nie do pomyślenia.
W złym tego słowa znaczeniu.

Mało tego, że nazwa perfum brzmiała jak nazwisko niedawno zamordowanego dyktatora (Rochas będzie zmuszone wycofać perfumy i zmienić ich nazwę), to na domiar złego zapach był przezroczysty, delikatny, pastelowy; taki, że przy nim „świeży” Chanel pachniał staro.
Gdyby Mousseline ukazały się 30-40 lat później, zapewne nie wywołałyby takiej reakcji.
Jednak w połowie 40-ch nuty akwatyczne, a tym bardziej owocowe, wywołały szok i tupanie nogami.

Jak to? Jedzenie w perfumach? Woda? Toż to szaleniec! Może niech jeszcze doda proszek do prania!
Dziadek Edmond niedługo myśląc dodał 😀

Równo 10 lat później, już we współpracy z Diorem, powstaje zapach, który stał się kamieniem milowym dla perfumiarzy – Diorissimo.

Roudnitska kontynuował swoje prace ze świeżą przejrzystą teksturą perfum.
W pierwszym na świecie prawdziwym konwaliowym aromacie została użyta molekuła, zapach której kojarzymy z proszku do prania i odświeżaczy powietrza.

Hydroxycitronellal posiada zapach o profilu zbliżonym do konwalii. Jest miękki i słodki, otulający, świeży kwiatowy, z odcieniami zielonymi, morskimi, ozonowymi. Przez długi czas był niezastąpionym składnikiem perfum, środków higieny i czystości.

Mówiąc w skrócie, Roudnitska odkrył dla świata wiele już wcześniej znanych składników, z którymi jednak nikt nie potrafił pracować tak jak on.
Kolejnym klasykiem, który otworzył drzwi do świata nowoczesnych perfum męskich, jest opisywany przeze mnie Eau Sauvage.


Widzicie te owłosione nogi na powyższym obrazku?
To nie jest moja chora wyobraźnia, tylko plakat reklamowy z roku 1966. W taki sposób podkreślano dziką męskość tych perfum.
Eau Sauvage jest klasykiem nad klasykami. Jeśli mężczyzna prosi Was o poradę w wyborze perfum, a Wy go dobrze nie znacie – śmiało polecajcie ten zapach. Jest ponadczasowy.
W nim także czujemy rękę Roudnitska – czysta przejrzysta moc cytrusów i ziół została wydłużona i nieco ujarzmiona przez Hedione.

Podsumowanie:
Mistrz Edmond Roudnicka stworzył podwaliny pod nowoczesną sztukę perfumiarską, a także nauczył świat kilku bardzo ważnych rzeczy.
– jak wyprzedzać czas i podążać własnymi drogami
– nie bać się pracy z nowymi składnikami
– tworzyć czyste przejrzyste tekstury.

Dziękujemy Ci, dziadku Edmondzie!

(Visited 168 times, 1 visits today)

5 Thoughts on “Narodziny nowoczesnej sztuki perfumeryjnej. Dziadek Edmond”

  • Ciekawie się złożyło. Ostatnio wzięło mnie trochę na zgłębianie historii perfumerii. Na razie doszedłem do wniosku, że przyszło nam żyć w bardzo ciekawych czasach dla tej branży. 😉

  • Machiavelli, historia powstawania perfum fascynuje mnie od dawna.
    Uważam, że najciekawsze, najbardziej szalone czasy perfumeryjne były na przełomie XIX-XX wieków oraz w latach 60-70-ch XX wieku. Wtedy poczyniono najwięcej odkryć, stworzone zostały klasyczne akordy i perfumy, na których do dziś bazuje się cały przemysł.
    W tej chwili można rzec: „wszystko już było” 🙂

  • Patrząc z odkrywczego punktu widzenia może i owszem (chociaż, jaką możesz mieć pewność, że rzeczywiście wszystko już było? 😉 ).
    Jednak patrząc na XIX-XX wiek przez pryzmat dzisiejszych czasów, wydaje mi się tamta perfumeria bardzo hermetyczna. Obecnie, szczególnie ta koncernowa, też jest, ale istnieje coraz więcej autorskich, amatorskich inicjatyw (takich jak ta), które pozwalają spojrzeć pod innym kątem na perfumy – multidycyplinarnie i bardziej globalnie niż lokalnie.
    Jeśli te wszystkie opisy XIX-XX-wiecznego przemysłu perfumeryjnego są dość wierne, to z dużą pewnością, nie zainteresowałbym się tematem w tamtych czasach. Obecnie, przez pryzmat m.in. tej historii, znaczenie jak i różnorodność sprawiają, że zwyczajnie wydaje mi się godna uwagi.
    Imho jeszcze wiele okryć czeka przed nami. Może nie tyle w kwestii odkrywania, otrzymywania i opisywania zapachów, co w kwestii ich jak najlepszego wykorzystania. 😉

  • Aaaaa, no widzisz, ja jestem tego samego zdania 🙂
    Dwa poprzednie przełomy były związane z rozwojem chemii i powstaniem nowych składników zapachowych. Przełom wieków przyniósł bukiet zupełnie nowych zapachów, połowa XX wieku – rozwój wielkich korporacji i totalną syntetyzację perfum.
    W chwili obecnej brak przełomowych molekuł (chyba nie uznamy za takie nowe rodzaje piżm z połowy 90-ch?). Postmoderniści poszukują nowości w odwracaniu do góry nogami „starego” podejścia, lecz, powiedzmy sobie szczerze, czy seria Molecule jest aż tak odkrywcza?
    Zgadzam się z Tobą całkowicie, że potencjał tkwi w prywatnych inicjatywach i, możliwe, produktach spersonalizowanych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.