To co napisałem o moich wrażeniach zapachowych i próbach rozpracowania aromatu Aussie Miracle jest tylko jedną stroną medalu. Drugą zostawiłem na deser.

Jeżeli biorę się za jakiś zapach, chcę o nim wiedzieć absolutnie wszystko.

Na butelce jest rysunek, który ukazuje australijską roślinę o tajemniczej nazwie makadamia.

Są to drzewa porastające małymi biało-kremowymi lub różowymi kwiatami, które po dojrzeniu zmieniają się na smaczne, bardzo cenione (i drogie) orzechy.

Dobrze, pomyślałem, pewnie ta „guma balonowa” nawiązuje do aromatu kwiatów bądź orzechów. Po krótkim rozpoznaniu okazało się, że z orzechów produkują nawet olej (nie olejek) . Jednak wszyscy dostawcy opisywali jego zapach jako „specyficzny” lub „charakterystyczny”. Super, tylko co mi to daje, jeśli nigdy nie wąchałem ani kwiatów, ani orzechów makadamii? 🙂

Wśród moich znajomych znalazła się jednak osoba, która zna zapach kwiatów, a także smak orzechów. Jak zatem pachnie makadamia? Czy rzeczywiście gumą balonową?
Otóż, nie!

Kwiaty pachną bardzo niewyraźnie, słodko waniliowo. Natomiast zapach orzechów jest bardziej wyrazisty. Wyczuwalne są nuty waniliowe, słodko-mleczne. Jest także dodatkowa ledwie wyczuwalna nuta soli, przez co zapach nabiera wydźwięku słonego karmelu.

My tymczasem zaglądamy do Fragrantica i okazuje się, że jest kilka perfum z nutą makadamii. Jednak olej z orzechów, o którym wspominałem wyżej, przez dużą zawartość tłuszczy nie nadaje się do zastosowań perfumeryjnych, a używany w kosmetykach, m.in. w szamponach, zupełnie zatraca swój zapach.

Tak więc w przypadku Aussie Miracle narysowana na butelce roślina z aromatem zawartym w butelce nie ma absolutnie nic wspólnego.

(Visited 134 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.