Pracuję nad bardzo ciekawym projektem, pod który „w ciemno” sprowadziłem ekstremalnie drogi składnik.
Składnik, który stworzono wg jednych informacji w 2011, a według innych w 2013 roku. Jednak do perfumiarzy, jak to często bywa, trafił po dłuższym czasie, dopiero na początku 2021 roku. Mało kto o nim wie, jeszcze mniej osób nauczyło się przez ten czas z nim pracować. No i na pewno nie ma go jeszcze w Waszych perfumach.
Mam nadzieję, że już wkrótce poznacie ten cudowny składnik w całej okazałości.
No bo nie zamierzam postępować z nim tak jak postąpiłem z opisywanym captive’m. Ten nowy składnik będzie wykorzystany na pewno  🙂

Tak samo jak we wspomnianym artykule, rekomendację otrzymałem od dostawcy. Znowu było „pachnie drogo” (aha, a kosztuje jeszcze drożej), „nieziemski”, „wyjątkowy”, „10/10” oraz że „wkrótce podbije rynek”. Kiedy usłyszałem cenę pomyślałem, że mój dostawca zwariował.
Zaufałem mu jednak i nie żałuję. Tamto zajście nauczyło mnie wyjątkowość wykorzystywać. Nawet jeśli jest trudna w odbiorze – przecież to jest jeden z aspektów wyjątkowości, prawda?

No dobrze, jak ten wyjątkowy składnik pachnie?
Jak wulkan. Ogień. Słońce. Bucha płomieniem i dymem, ten obraz pojawia się w umyśle bardzo wyraźnie, jednak po chwili orientuję się, że nigdy takich nut, takiego ognia i takiego dymu, nie doświadczyłem.
To jest zapach Boga.
Jednak boga nie dobrego, o ludzkiej twarzy ze zrozumiałymi dla nas emocjami, czynami i intencją.
To jest zupełnie obcy i zły bóg.
Baal Hamon wcielony, jego zapachowa inkarnacja.

Po pierwszych testach tego składnika miałem dosłownie wypalone nozdrza i gardło.
Składnik przerażający a jednocześnie niezwykły.
Jak myślicie, uda się nad nim zapanować?

(Visited 38 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.