Testy aromatów konkursowych. Zapachy 1-3

Rennifer_Lopez: Mała leśna polana … albo Grey Flannel osłodzony żywicą.

Przede wszystkim, zapach nie kojarzy mi się z orientem, tylko z małą polaną w środku lasu, nieco zacienioną przez wysokie drzewa. Na polanie rosną fiołki i jeszcze jakieś kwiaty (irysy?), jest wcześnie i jeszcze troszkę chłodnawo, ale zapowiada się ciepły dzień. Na razie wokół unosi się zapach kwiatów i wytrawnej zieloności, ale wraz z upływem czasu powietrze rozgrzewa się i chłodna świeżość ustępuje miejsca żywicznym aromatom. Panuje nastrój niczym nie zmąconej ciszy, spokoju, relaksu.

Wczoraj tak bardzo nie mogłam doczekać się testów, że dałam jeden maleńki psiczek na dłoń przed spotkaniem z księgową (miałam ochotę na więcej, ale nie wiedziałam czego się spodziewać). Myślałam że później zaaplikuję solidniejszy psik, ale ku mojemu zaskoczeniu zapach był wyczuwalny, więc go tak zostawiłam z ciekawości jak długo wytrzyma. Przetrwał 10 godzin, przy wielokrotnym myciu rąk i naczyń – oczywiście zrobił się bliskoskórny, ale bez problemu go wyczuwałam. Mogę powiedzieć że na mnie trzyma się świetnie

Dzisiaj rano psiknęłam się nim jeszcze raz, nie tylko dlatego, żeby sprawdzić czy uda mi się wyczuć coś więcej, ale też dlatego, że zapach skojarzył mi się z Grey Flannel. Zastanawiałam się czy o tym wspominać bo sporo osób nie znosi tych perfum, nie chciałabym dobijać twórcy swoim skojarzeniem. Testowałam je ręka w rękę i tak, „jedynka” i Grey Flannel w pewnym momencie na mojej skórze robią się identyczne i tak jest przez około godzinę. A potem ku mojej uciesze jest lepiej – podoba mi się Grey Flannel ale nie mogłabym go nosić bo za bardzo czuję że to męski zapach, ma też w sobie przez dłuższy czas jakąś świdrującą nutę. „Jedynka” jest jej pozbawiona, ma za to pewną kremowość, pięknie ociepla się i lekko wysładza z upływem czasu. Mogłabym nosić ten zapach

Lubię odgadywać nuty w perfumach, tutaj też nie mogłam się powstrzymać – mam nadzieję że inni testujący nie będą się tym sugerować, bo często czuję coś innego niż to, co podane w składzie. Tutaj czuję fioletowe kwiaty, głównie fiołki (plus heliotrop? irys?), jakieś drewienka, piżmo i żywicę.


Liczi: Minerał – Tektyt

Maleńka marokańska knajpka serwująca tradycyjny tadżin przyprawiony goździkami, cynamonem, pieprzem, rodzynkami i imbirem. Dania przygotowane w piecu opalanym drewnem. Na deser słodka herbatka z kardamonem słodzona zmiażdżonymi daktylami. Zapach w otwarciu świeży, przestrzenny, z czasem staje się bardziej kremowy, drzewno waniliowy, całkiem noszalny.


Kubańczyk: Zielone mokradła

Pierwszy otworzony przeze mnie woreczek strunowy.
Jeden strzał wystarczył, żeby wiedzieć co jest grane. Fougere pełną gębą, nie sposób nie porównać tego zapachu do Quorum- Antonio Puiga, czy też Grey Flannel Geoffrey’a Benee. To zapach dżentelmena w brązowym kapeluszu, spacerującego zaraz przed zmierzchem  przez mokry i ciemny las, nieopodal mokradeł. “Jedynka” to kompozycja drewniano-cytrusowo- orzechowo-lawendowa, z bardzo dobrze wyważonymi składnikami – czuć tu cytrynową “szaletowośc”(którą albo się kocha albo nienawidzi), ale nie narzuca się użytkownikowi w taki sposób, jak jest to podane w YSL Kouros. Niestety od jakiegoś czasu tego typu zapachy nie działają na mnie dobrze i powodują ból głowy. To chyba sprawka mchu dębowego.
Lubię perfumom przypisywać kolory. W tym przypadku będzie to ciemnozielony, zielono-szary.


Iwonidos: szufladka dziadka Władka

Przed Świętami dziadek Władek
znów otwiera swą szufladę:
jest kardamon wysuszony
są goździki, i krojony
susz z owoców cytrusowych
i mieszanek ciut ziołowych.

Po otwarciu unosi się łatwy do wyczucia aromat goździków, cytrusów, suszonych owoców. Jest też kardamon i sporo wetywerii. Nie czuję żadnych kwiatów, prócz odrobiny neroli. Zapach jest suchy od samego początku. Paru kropel wilgoci doszukałam się w nie do końca wysuszonych owocach. Nie wiem jednak jakie to owoce, bo są niejednoznaczne. Mogłyby to być morele, słodkawo-kwaskowe, mięsiste, suszone, a jednak z nieco wilgotnym miąższem. Otwarcie podoba mi się najbardziej. Jest bogate i bardzo aromatyczne. Po jakimś czasie wszystko przycicha i łagodnieje. Na mojej skórze znikają goździki, czego bardzo żałuję. Zostaje kardamon, wetyweria i kęs słodko-kwaśnych owoców, które na dłuższą metę są nieco mdlące. Projekcja dobra, trwałość bardzo dobra – trzyma się na mnie 7 godzin i choć znacznie przycichł, nadal jest wyczuwalny. To świetny zapach, choć muszę się przyznać, że nieco mnie zmęczył.


Mikail: Dojrzała zieleń
Zapach numer 1 kojarzy mi się ze stawem otoczonym gęstą, dojrzałą roślinnością. Wilgotna zieleń, mech dębowy i delikatne nuty kwiatów. Bardzo męskie nuty, gdzieś w tle wyczuwam podobieństwo do Kourosa od YSL.

 

Rennifer_Lopez: Pradawna Jaskinia

Początkowo nazwałam go odą do styraksu. Bardzo długo nie wyczuwałam nic innego, tylko intensywny, wytrawny, suchy, leciutko dymny styraks. Bardzo ciekawi mnie czy to naprawdę styraks czy coś innego. Kojarzy mi się z ciemnością, czarnym kolorem i nie tyle z orientem, co z jakimś pradawnym królestwem albo mityczną krainą, pełną ciemnych jaskiń z krętymi korytarzami. Przyszła mi na myśl ciemna, pusta jaskinia w której niedawno zakończyły się obrzędy – nie unosi się tam wilgoć i zapach skał, przeciwnie, w powietrzu czuć dym i aromat słodkawego drewna oraz jakiejś wytrawnej mikstury. Widzę ten zapach też na jakimś mitycznym władcy (najlepiej podziemnego świata), bardzo wysokim, ubranym na czarno, kimś sprawiedliwym, poważanym, pełnym majestatu.

Zapach jest intrygujący, mam całkiem sporo różnych skojarzeń, określiłabym go jako męski. Trwałość bardzo dobra, na końcu kiedy zapach już prawie zgasł czułam fajną poświatę, jakby lekko drzewną, coś pomiędzy drzewem sandałowym a gwajakiem, trudno mi to opisać ale jestem ciekawa co daje taki efekt.


Liczi: Minerał – Lapis Lazuli.

Zapach jednolity, trudno mi wychwycić poszczególne nuty ale może to być miks słodkiej wanilii, żywic, świeżo ciętego drewna w tartaku i odrobiny soczystego imbiru. Od razu nasunęło mi się skojarzenie z instalacją artystyczną Anny Królikiewicz w ramach festiwalu „Znajomi znad morza” stworzoną z tysiąca lekkich, błękitnych, pokruszonych bez w okiennej witrynie ale tak mogą też pachnieć niebieskie migdały, włosy Elzy z Krainy lodu czy kosmiczny pył. Zapach bardzo trwały, do prysznica, nie ewoluuje, a jedynie traci z czasem na sile. Na początku projektuje, potem trzyma się blisko skóry.


Kubańczyk: Palm Beach

Zapach numer dwa już od otwarcia mnie czymś zaciekawił. Nie potrafię go porównać do innego zapachu który znam. Czuję tu delikatne drewno – stawiam na cedr i drzewo sandałowe oraz, uwaga, -EUKALIPTUS nadający tej kompozycji ciekawego , świdrującego, świeżego efektu. Domyślam się, że użyto tu również ISO E.

Kompozycja nr 2 pasuje mi do Australi – może to przez to, że tam eukaliptus jest jak chwast.

Świetnie komponowałby się podczas spaceru po wybrzeżu w luźnej białej koszuli – czy to na facecie czy na kobiecie – czując bryzę morską. Po godzinie zapach ten łagodnieje, wygładza się, wychodzi drewniano waniliowa kremowość. Bardzo mi się podoba 🙂
kolor – “Blada akwamaryna 😀 “


Iwonidos: Już po nabożeństwie

Już zamknięta dziś kaplica
w wysuszonym skryta lesie.
Jeszcze tylko kurz z podłogi
i kadzidła woń się niesie…

W pierwszej chwili czuję wysuszone igliwie zmieszane z kadzidłem, jednak to igliwie, choć piękne znika w mgnieniu oka. Wszystko w tym zapachu jest suche. Mam skojarzenie z małą kaplicą , położoną w dotkniętym suszą lesie. Mnóstwo paczuli i kadzidła. Dla mnie to paczula sucha, zakurzona. Są drewniane ławki. Przed tą drewnianą starą kaplicą, widzę taką jasno szarą, wysuszoną kępkę mchu, drapiącego i chropowatego, a jednak jego kopulasty kształt sprawia, że chce się go pogłaskać. Z tym zapachem jest podobnie . Bardzo dobrze zmieszane składniki sprawiają, że wszystko gra i pasuje, i jest całością. Nie przepadam za paczulą, ale zapach ciekawy, dość intrygujący, budzący skojarzenia. Płyn zostawia tłusty ślad, więc wnioskuję, że jest to olejek. Pewnie z racji tego, zapach jest bardzo trwały, choć projekcja , niestety bliskoskórna.


Mikail: Przydymione drewienka
W dwójce od początku wyczuwam lekko przydymione, pełne sączącej się żywicy drewienka doprawione solidną dawką imbiru, cynamonu, kardamonu i innych przypraw. Mam też wrażenie, że w zapachu tym jest delikatna nuta gorzkiego grejpfruta. Klimat orientalny jak najbardziej wyczuwalny.

 

Rennifer_Lopez: Dawna Apteka

Na mojej skórze przez dłuższy czas ten zapach jest mocno kadzidlany (olibanum). Wydaje mi się, że w tle jest jakaś żywica, ale nie daje rady się przebić. Zapach szybko robi się bardzo dymny, skojarzył mi się z palącym się drewnem, popiołem z dogasającego ogniska. Zwrócił uwagę otoczenia, które dodało swoje trzy grosze, poza podobnymi skojarzeniami pojawiły się: popiół z popielnika, stara wędzarnia w której dawno temu wędzono śliwki, beczki po dobrym alkoholu, a także rosół i skóra z wędzonej ryby (tym panom pośpiesznie podziękowałam, nie chcąc żeby mi negatywnie wpłynęli na odbiór). Po jakimś czasie do kadzidła dołączają wytrawne zioła i w tym momencie perfumy skojarzyły mi się z zielarnią, dawną apteką. Przesiąknięte dymem drewno, wygaszone palenisko, zioła, które z jednej strony są wytrawne, a z drugiej jakby suche (ale nie suszone), jakieś naczynia apteczne…tak to widzę. Swego czasu lubiłam zwiedzać stare zamki i klasztory, zdarzały się w nich apteki i zielarnie, co prawda nie pamiętam jaki unosił się tam zapach, ale być może podobny, skoro od razu je miałam przed oczami. I w sumie do tematyki orientu też mi to pasuje, bo Arabowie mieli bardzo duży wkład w rozwój farmacji. W pomieszczeniu przesiąkniętym „trójką” mógłby spędzać czas Al-Biruni pisząc o lekach :) Wracając do teraźniejszości dodam że pod koniec zapach ociepla się, ma takie jakby zwierzęce, albo raczej skórzane podtony.

Najbardziej intryguje mnie ten zapach suchych ziółek, do tej pory podobny efekt dawała na mojej skórze kocanka, ale to jest coś innego. Wyobrażam sobie jakąś roślinę szorstką w dotyku, może nawet kłującą, rosnącą w pełnym słońcu (sama zbieram zioła, więc wizja tego „ziela” będzie pewnie do mnie powracać). Gdyby ten zapach był kolorem, byłaby to sepia.

Liczi: Minerał – Kwarc Dymny.

Stara zielarnia. Na witrynie wiszą snopki suszonych pokrzyw, w koszach zwitki kwiatów akacji, lipy i rumianku. W głębi sklepu, na dębowych półkach odnajduję unikalne receptury herbatek ziołowych z suszonych owoców, liści i przypraw korzennych o działaniach kojących nerwy i ułatwiających zasypianie. Dalej olejki laurowe, ręcznie wytwarzane mydła, kremy i mazidła na schorowane stawy. Zapach w otwarciu jest nieco ostry i kwaśny, z czasem łagodnieje i staje bardziej drzewny, bardzo naturalny.


Kubańczyk: Soft Orient

Stawiam, że zapach numer “trzy” stworzyły te same ręce co numer dwa. Dla mnie to ten sam VIBE, choć zapach jest kompletnie inny.
Zacznę od drugiej strony. Spacerując po Spice and Gold Souq w Dubaju, od każdej strony atakował aromat najróżniejszych przypraw i ziół. Cudowne miasto o dwóch obliczach: stary Dubaj oraz ta nowoczesna część- w skrócie- miasto pełne orientalnych niesamowitych zapachów. Właśnie to miejsce widzę gdy zamykam oczy i wącham nadgarstek spryskany kompozycją numer 3.  Dla mnie to drewniano-przyprawowy mix, gdzie znów czuję ten eukaliptus, który przełamuje tą kompozycję. Zdecydowanie orientalny zapach, ale w bardzo inteligentny sposób. Nie ma tu nachalności i przesady, nie ma skrajności. W tej swojej orientalności “trójka” zachowuje równowagę i wraz z biegiem czasu łagodnieje. Ciekawe, ciekawe… 🙂
Kolor: ceglany


Iwonidos: „wiosna, wiosna, wiosna, jak to tak ?..”

Czas w ogrodzie zrobić porządek,
spalić suche trawy i gałęzie,
przejść z grabiami wśród kwiatowych grządek
i poczekać co z tych pąków będzie…

Otwarcie przedziwne, sporo alkoholu i wrażenie zepsutych perfum. Po chwili pojawia się dym i aż kreci w nosie. Ktoś poszedł sprzątać w ogrodzie późnym popołudniem. Zebrał kupkę gałęzi i właśnie je podpala. Tym samym ogniem przypalił sobie papierosa. Dym z papierosa nie ma szans z tym z ogniska, choć na początku próbuje. Jest jednak jeden aromat, który wyrasta ponad ognisko! To narcyz! Piękny, świeżutki, właśnie rozkwitły. Ten narcyz sprawia, że dym staje się lekko słodki. I te dwa aromaty trwają do końca i o dziwo, znakomicie współgrają. Znakomita projekcja i trwałość. Bardzo oryginalny.


Mikail: Sklep z przyprawami
W zapachu numer 3 wyczuwam dosyć dużą dawkę przeróżnych przypraw.
Przypomniał mi się sklep z przyprawami na greckiej wyspie Kos w którym czułem te niepowtarzalne aromaty świeżych ziół. W zapachu 3 wyczuwam przede wszystkim oregano, bazylię i trochę kminu.

18 Replies to “Testy aromatów konkursowych. Zapachy 1-3”

  1. Ja pierniczę, ale świetne opisy.
    Już po pierwszej porcji nie mogę się doczekać nazw i przybliżonego składu.
    Uwielbiam Grey Flannel.

    1. Dzięki 🙂 GF jest świetny, ale znając opinie z forum, miałam obawy czy o tym pisać. Z drugiej strony, to fajna ciekawostka. Pytałam nawet innych o opinię, żeby się nie okazało, że tylko ja to czuję, jak miałam niedawno z pewnymi perfumami, gdzie czułam że jestem chodzącym świeżo obranym imbirem, a otoczenie chwaliło „musujące kwiaty” 😀 Przesłałam już Vetiverowi kolejne.

  2. Rozwalają mnie te opisy. Nie jestem pewny, czy dlatego, że czuję dreszcz emocji wynikający z konkursu, czy też, że są zwyczajnie bardzo dobre.

  3. Hmm. Ciekawe czyj jest ten fiołkowy, ten opis mnie zaintrygował najbardziej. Apteczny to pewnie coś jak kamfora, też ciekawy. To jest ciekawa sprawa czytanie tych opisów i gdybanie który jest czyj 😀

    1. Dokładnie, najciekawsze w tym wszystkim dla Perfumiarzy może być szukanie po opisach swoich zapachów 😀

  4. Skojarzenia co do trójki mamy z Liczi podobne, ale jedynka całkowicie odmiennie wybrzmiewa, szkoda że nie mogę powąchać tego zapachu na kimś.

  5. Rennifer_lopez, Twoje recenzje są sugestywne i naprawdę obszerne 🙂 Po przesłaniu pierwszych sześciu opisów przeczytałam Twoje słowa i złapałam za głowę jak różne mamy wyobrażenie o nutach. Nawet kolory pojawiły całkiem odmienne, to co czytam jako błękitne, Ty widzisz czarne 😀
    Fragrantica przez ujawnianie nut przyzwyczaiła nas do pewnego lenistwa, tutaj wodzimy nosem całkiem po omacku. Nie czułaś fiołka w 9tce? Dla mnie oczywisty 😉
    Za to punktacje mamy bardzo podobną. Czekam co będzie dalej.

    1. Nie czułam fiołka w 9, ale w 1 tak 🙂 Dziewiątkę odbieram jako bardzo ascetyczną, gdybym czuła fiołek, mój odbiór byłby zupełnie inny.
      Przyznam że mało korzystam z Fragrantiki, a już jeśli chodzi o nuty, to często są one zupełnie inne niż podaje np. producent. Korzystam z parfumo lub fragry gdy „męczy” mnie jakaś nuta, wiem że powinnam ją znać, w takim przypadku jest to przydatna ściąga 🙂

  6. Kubańczyk, widzę, ze trojkę oboje oceniamy jako kolor niebieski. Mi też trudno było znaleźć odniesienie w naturze, to coś co nazwałeś eukaliptusem ja szukałam w imbirze i świeżo ciętym drzewie. Wrażenia mamy zbieżne 🙂

  7. Dokładnie. Czuliśmy to samo i opisywaliśmy to samo na swój sposób, ale faktycznie wrażenia mamy zbieżne. Tak mi się wydaje, że to eukaliptus przez tą świdrującą drzewną świeżość, ale tak jak mówisz świeżo cięte drzewo i imbir … też pasuje jak ulał:D

    1. Nie mam pięknego pióra jak Wy i nie umiem pisać jak Wy o zapachach- i tego wam zazdroszczę zdecydowanie, bo cudownie się to czyta!!
      Piszę prosto, łopatologicznie, bez żadnego „Ą””Ę”- można powiedzieć jak zwykły chłop:D

      1. Moim zdaniem bardzo fajnie piszesz 🙂 I masz rację, świetnie się czyta czyjeś opisy tego samego zapachu – to nie tylko zapachowe wrażenia, ale i odrobinka naszych osobowości 🙂

  8. Ja dziś testuję 1 i 2. Przeczytałam Wasze opisy, ale postaram się nimi nie sugerować. Świetna zabawa!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.