Perfumowe historie. Vetiver

Gdzie rośnie laudanum?

Opium, tak bardzo popularny w czasach antycznych i prawie zapomniany w średniowieczu, w epoce Renesansu przeżywał swój … renesans.
Najpierw słynny Paracelsus, a następnie angielski lekarz Sydenham, zwany „Szekspirem medycyny” , wprowadzili do obrotu nowy środek oparty głównie na wyciągu z opium, nadając mu piękną łacińską nazwę – laudanum, czyli chwalebny.  Sydenham pisał w swojej książce: „Powinienem dziękować Bogu, który obdarzył ród ludzki najlepszym lekarstwem na bóle i dolegliwości”.

Wraz z nadejściem XVIII wieku, lekarze całej Europy, zachwyceni właściwościami laudanum, tworzyli mikstury na bóle głowy, katar, wymioty, gorączkę, histerie itd. Propagowano go jako środek niosący zbawienie milionom ludzi.

Chęć przechwycenia „życiodajnego” strumienia opiatów zaprowadziła Anglików do Indii, gdyż w krainie Bengal znajdowały się jedne z największych na świecie upraw maku. Przez następne 150 lat opium zbierało śmiertelne żniwo na niewyobrażalną skalę. W Bengalu zaprzestano uprawiać ryż i pszenicę na rzecz maku co spowodowało katastrofę i głodową śmierć milionów. Chiny przymusowo wpędzono w nałóg palenia opium. Palili wszyscy: biedni i bogaci, młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni.

A Europa tymczasem delektowała się laudanum.
Podczas kiedy biedota raczyła się tanim alkoholem, europejskie elity uważały, że laudanum jest lepsze od wina. Chyba nie znajdziecie znanej postaci tamtych czasów, która nie byłaby uzależniona od tego narkotyku.

Jeśli nie przeraża Was zakazany owoc orientalnej trucizny, wyruszcie ze mną do Bengalu spróbować napoju europejskiej bohemy – Laudanum.

4 Replies to “Perfumowe historie. Vetiver”

  1. Lekarstwo czy trucizna ? Podobno to kwestia dawki ;-). Czy ten zakazany owoc będzie dostępny w przypadku uzależnienia ? 😉

  2. Każda trucizna ma właściwości pozytywne zaserwowana w odpowiedniej ilości.
    I need to get intoxicated 😉

  3. A to brzmi znajomo, swego czasu zaczytywałam się w powieściach historycznych i laudanum występowało w nich bardzo często, chyba częściej jako lekarstwo. Intrygujące 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.