Wierzchołki i korzonki. Grzyb, pleśń i porosty

Mech dębowy…
Jak romantycznie to brzmi, prawda?
Wyobraźnia rysuje nam gęsty zagadkowy las. Wiekowe dęby stoją w mrocznej ciszy, a rzadkie słoneczne promienie, ledwie przebijające się przez gąszcz liści, ukazują nam grube pnie porośnięte zielonym mszystym płótnem.

Tyle, że tak zwany mech dębowy wcale nie przypomina mchu z tytułowego obrazka.
Wygląda raczej niepozornie:


Evernia prunastri (Mąkla tarniowa) przynależy do królestwa grzybów.
Razem ze szczurami lądowymi z glonami lądowymi tworzą bombową mieszankę symbiotyczną nazywaną porostami. Mąkli o wiele bliżej do pleśni i borowika, niż do prawdziwych mchów.

Nie mniej jednak, pleśń i grzyby trafiły do naszych perfum i na dobre w nich się zadomowiły. Jest to jeden z najbardziej popularnych składników perfumeryjnych na świecie. Już w wieku XIX  odgrywał jedną z głównych ról w aromatach fougere. W wieku XX stał się główną postacią szyprów.

Mech dębowy nadaje perfumom bogatego leśnego brzmienia. Jest w połowie drogi pomiędzy ziemistą korzennością paczuli i wetywerii a właściwym drzewnym zapachem. Pachnie ziemią, korą, świeżością oraz runem leśnym. W zależności od drzewa, z którego mech został zebrany, oraz od jakości obróbki surowca, zapach może znacząco się zmieniać, od bardzo świeżego prawie morskiego do brudnego ziemistego. Posiada nuty skórzane, wilgotne, wodne, śmietankowe. Jest jednym z najlepszych naturalnych utrwalaczy kompozycji zapachowych.
Mech dęba stanowi podstawę klasyki fougere i chypre, w tym Mitsouko Guerlain, Aventus Creed, Yvresse YSL, Miss Dior, Paloma Picasso, Terre d’Hermes i innych.

Wyobraźcie sobie szok perfumiarzy, kiedy w roku 2001 mech dębowy został zakazany przez IFRA.
Perfumiarze zdębieli 😀
Historyjki o strasznych podrażnieniach i chorobach skóry (w rzeczywistości jedynie skóra 4-5% osób reaguje negatywnie) oraz wątpliwa decyzja IFRA groziły wycofaniem z rynku blisko 60% wszystkich perfum!

Świat jednak został uratowany przez chemików wielkich koncernów, których przedstawiciele zupełnie przypadkowo są współzałożycielami IFRA 🙂
Chemicy stworzyli syntetyczne odpowiedniki oraz bazy o zapachu mszalnym, gdzie naturalny mech nie przekracza paru procent. Są także różnego rodzaju CO2, ekstrakty i absoluty pozbawione „alergenów”. Niektórzy perfumiarze uzyskują zbliżony zapach łącząc paczulę z wetywerią.

Oakmoss 214 Givco  od Givaudan to syntetycznie odtworzony zapach mchu dębowego wykonany z tylko im znanych captive molekuł. Aromat jest dobrze zbilansowany, elegancki, pozbawiony „niebezpiecznych” związków.
Inne podobne bazy od znanych firm to Mousse Arbre (IFF), Oakmoss Fireco (Firmenich).

Perfumiarze są pozbawieni możliwości korzystania z naturalnego mchu dębowego. A kto nam zabroni z niego korzystać?
Nikt!
Jeśli nie boicie się potworów z szafy, ruszajmy w mszysty teren na łowy.

Idziemy do najbliższego lasu i zbieramy z drzew porosty, które najczęściej znajdują się na wysokości 50-150cm od ziemi. Wyglądają tak:

W sumie porosty można zbierać o dowolnej porze roku, lecz najlepsze wyniki osiąga się latem. Jeżeli będziecie zbierać kiedy indziej, należy dobrze wysuszyć surowiec.
Następnie wkładamy mech do słoika i zalewamy spirytusem. Standardowo – o dwa palce więcej niż surowca. Ja robię trochę inaczej: wkładam mech do końca i zalewam spirytusem do oporu. Potem czekamy od miesiąca do pół roku, nie zapominając o mieszaniu.
Latem 2016 prowadziłem zbiory w Borach Tucholskich. Tam jest bardzo czyste powietrze, a mech porasta prawie każde drzewo! Zebrałem mech z trzech drzew:

Evernia z dęba – pachnie tak jak według perfumiarzy powinien pachnieć standardowy mech dębowy. Ziemią, korą, drzewem, skórą, ma spory ładunek świeżości. Są dość mocne mszyste akcenty. Czuć siłę i goryczkę. Bardzo trwały, do dwóch dni na skórze!

Evernia z sosny to dla mnie najlepszy zapach mchu jaki kiedykolwiek wąchałem. Jest bardzo zielony, świeży, aromatyczny. Wziął co najlepsze z sosny, a jednak właściwą sosną nie pachnie, choć od razu wiadomo, gdzie jest jego miejsce zamieszkania. Wg mnie doskonały do fougere. Nie ma takiej mocy i trwałości, jak mech z dęba, lecz nadrabia to innymi parametrami.

Evernia z brzozy mi się nie spodobała, a raczej nie wiem, gdzie mógłbym jej użyć. Spodziewałem się, że zabierze z brzozy słodycz i dym, lecz zapach okazał się bardzo ziemisty i grzybny. Właściwie to pachnie pieczarkami schowanymi w piwnicy. Przybrudzony i nieświeży.

Podzielcie się wrażeniami jeśli zbierzecie porosty z jakichś innych drzew.
Udanych łowów!

2 Replies to “Wierzchołki i korzonki. Grzyb, pleśń i porosty”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.