Bez przesady

Często zadajecie pytania odnośnie użycia odpowiedniej proporcji danego składnika w kompozycji zapachowej.
Słusznie.
Sprawa nie jest tak oczywista jak się wydaje.

Na rozmaitych stronach internetowych o substancjach zapachowych podaje się rekomendowane maksymalne użycie interesującego Was składnika. Co to oznacza?
Kluczowym  jest tu  słowo „maksymalne”.
Widzicie, to, że perfumiarze określili jakiś uniwersalny właściwy poziom stosowania substancji zapachowej nie oznacza, że będzie on właściwy dla każdego tworzonego zapachu.

Co dla przykładu oznacza max 1% dla Allyl Amyl Glycolate? Że tyle powinno się aplikować, by uzyskać efekt nadania kompozycji zieloności i owocowości?
Otóż nie, nie zawsze.
W niektórych przypadkach dodanie takiej ilości AAG spowoduje to, że jego zapach przebije wszystko inne, a nasze perfumy będą nieprzyzwoicie obrzydliwe. Wszystko zależy od innych składników i ogólnego pomysłu na efekt końcowy.

Żeby zapach wyglądał tak jak na powyższym obrazku, powinniśmy trzymać w głowie kilka rzeczy:
– AAG jest bardzo mocnym składnikiem
– Trzeba zbudować rozległe „ciało” pod ten składnik
– Należy go zrównoważyć innymi molekułami.

Bardzo rzadko z jakiegoś powodu podaje się minimalną rekomendowaną ilość. Dla Allyl Amyl Glycolate będzie ona wynosić jedynie 0,05%! Czyli jest to próg, poniżej którego dany składnik przestaje być wyczuwalny.

Pamiętacie, pisałem w artykule o DM75, że użyłem niewiarygodne 75% Dihydromyrcenolu. Na zapewne znanej Wam stronie podaje się właśnie takie maksymalne polecane użycie tego składnika:

Tyle, że nie pisałem ile miałem nieudanych prób, ile cennych molekuł zostało zużytych do eksperymentów, ile czasu te eksperymenty trwały. I nie pisałem, że pozostałe 25% zawierają aż 20 składników dla zrównoważenia ostrego odurzającego brzmienia Dihydromyrcenolu.

Czyli jak trzeba stosować mocne projektujące składniki?
Bez przesady, z umiarem.
Przede wszystkim rzecz, o której już wielokrotnie pisałem: nowo poznawane substancje najlepiej testować w dużym rozcieńczeniu. Jeżeli 10% koncentracja nadal jest mocna, należy zmniejszyć ją do 1%, a w przypadku niektórych składników nawet do 0,1%.
Jeżeli nie wyczuwacie jakiejś molekuły, oznacza to, że jest ona nutą bazy, która potrafi rozwinąć się dopiero po kilku lub kilkunastu godzinach. W wielu przypadkach dodanie nut np. ambrowych, takich jak Ambroxan, Z-11, Fixamber itd. w dużych ilościach spowoduje to, że otrzymany zapach będzie bardzo powoli parować, stanie się słabo wyczuwalny.

Wielu perfumiarzy uważa, że komponowanie perfum i gotowanie mają dużo wspólnych cech.
Lubicie gotować? Ja bardzo (choć rzadko).
Posłużmy się zatem przykładem wziętym z kuchni.

Robimy potrawkę z kurczaka. Kroimy go i wkładamy na rozgrzany olej. Smażymy.
Wypadałoby przyprawić nasze danie.
Na przykład, solą i pieprzem. Uwielbiam do wszystkiego dodawać rozmaryn i kumin, a także, w szczególności do kurczaka, kurkumę.
A więc ile czego dodajemy?
Soli szczyptę lub dwie, trochę pieprzu. Choć lubię rozmaryn, nie wrzucam całego opakowania, tylko małą szczyptę. Kumin posiada bardzo mocną ziołowo-zieloną woń, dlatego dajemy jedynie kilka ziarenek. Oraz parę szczypt kurkumy.

Rozumiecie?
Sól i pieprz to składniki oczywiste w przypadku kurczaka. Kurkumę można dać, a można nie dawać, nie zaważy to na efekcie końcowym.
Natomiast to, że lubię jakieś dodatkowe przyprawy nie oznacza, że powinienem wsypać ich dużo. Rozmaryn z kurczakiem jest zdecydowanie mniej smaczny, niż kurczak z odrobiną rozmarynu. 🙂

4 Replies to “Bez przesady”

  1. Dobrze że opisałeś tę sprawę. Temat imho bardzo zwodniczy dla początkujących. Pozornie mogłoby się wydawać, że jeśli chcemy uzyskać jakiś dominujący akord w kompozycji, to powinniśmy zwyczajnie dać go więcej niż pozostałych.
    A jak przychodzi co do czego to sprawa wydaje się mniej oczywista, bo stosunek fizyczny ma się zazwyczaj nijak do odbieranego profilu zpachowego.

    Analogia do doprawiania potraw moim zdaniem trafiona w dziesiątkę.

  2. Jeżeli spodobała Ci się analogia, Machiavelli, to mam dla Ciebie parę pytań do przemyślenia:
    1) jak smakuje niedoprawiony kurczak?
    2) czy przyprawy są samowystarczalne? mam na myśli, czy czosnek, cebula, majeran, ostra papryka i curry są smaczne jako pojedyncze komponenty?
    3) jak dodać np. dwadzieścia różnych przypraw i nie zepsuć smaku kurczaka?
    4) dlaczego dzieje się tak, że niesmaczny niedoprawiony kurczak oraz niesmaczne pojedyncze przyprawy po połączeniu się tworzą doskonałe w smaku danie?

  3. 1) To skomplikowane, bo w zależności jaką jego część weźmiemy i jak jest hodowany, smak może się zauważalnie różnić. Najogólniej mówiąc, będzie to smak umami o różnym natężeniu, raczej dość subtelny w porównaniu z innymi rodzajami mięsa.
    2) Ponownie, wydaje mi się to strasznie złożoną sprawą. Pod niektórymi postaciami nie jesteśmy w stanie ich spożyć pojedynczo (np. sproszkowany cynamon), pod innymi można i to ze smakiem ( świeżą cebulę, paprykę, imbir). To czy będzie to dla nas smaczne jest mocno subiektywne (ja np. lubię żuć sobie świeże liście bazylii i wolę je w takiej postaci niż np. jako suszony dodatek do mięsa).
    3) Nie wiem czy to jest w ogóle możliwe, bo nie znam dania, w którym tyle by się ich używało. By zepsuć smak kurczaka czasami wystarczy tylko jedna, jeśli użyjemy jej zbyt dużo. Natomiast w kuchniach orientalnych potrafią dodać po 7-8 mocno aromatycznych dodatków, a przy tym zachować smak kurczaka. Klucz to imho dobranie odpowiedniej metody obróbki. Kurczak wrzucony na mocno rozgrzany wok nie straci swoich soków, a po rozgryzieniu będzie dobrze wyczuwalny, nawet jeśli masz go w towarzystwie zielonego curry.
    4). Zanim odpowiem, podkreślę że z oboma założeniami się całkowicie nie zgadzam. Ale jeśli miałbym odpowiedzieć, czemu ludziom często wydają się one niesmaczne, to wydaje mi się, że to przez zbyt „skąpy” profil smakowy. Ludzie ogólnie rzecz biorąc są łasi na bodźce (potrzebują ciągłej stymulacji) i dopóki nie jest ich na raz zbyt dużo, będą preferowali grupy różnorodnych bodźców niż bodźce pojedyncze.

    No, to teraz ja proszę, abyś przełożył to na dziedzinę perfumową. 😉

  4. Machiavelli, przełożę z dużą przyjemnością:
    1) Sprawa kurczaka bez przypraw wydaje się bardzo oczywista 🙂 będzie pozbawiony smaku, niejadalny. Podobnie sprawa wygląda w przypadku „ciała” perfum bez wyrazistych mocnych składników.
    2) Bardzo słuszna uwaga! Oczywiście, że smaki, a tym bardziej zapachy, są mocno subiektywne. Możliwe, że z przyjemnością zjadasz czosnek na deser 😀 lub rozkoszujesz się smakiem cytryny, lecz zazwyczaj te składniki stanowią dodatek do jakiejś „bazy”. Tak więc można przypuścić, że są osoby, które mogłyby nosić któryś z aldehydów jako monozapach, zasadniczo jednak lepiej używać aldehydy do modyfikacji innych składników.
    3) Samo curry jest mieszanką od kilku do kilkunastu różnych przypraw. Jeden mój znajomy z Azji Wschodniej dodawał do swoich potraw czasami 10, a czasami 20 przypraw. Prawda natomiast jest to, że jedna niepoprawnie użyta przyprawa potrafi wszystko zepsuć. Podobnie jest z perfumami. Doświadczeni perfumiarze potrafią „upchnąć” w swoje dzieła ponad 100 różnych składników. Innym do stworzenia arcydzieła wystarczy mieć 10-15. Wszystko zależy od fantazji i doświadczenia twórcy.
    4) Chodziło mi o to, że kurczak bez soli jest niesmaczny. Samej soli też raczej za dużo nie zjesz. Natomiast połączenie kurczaka i soli tworzy zupełnie nową jakość. To samo dzieje się w świecie zapachów. Często obrzydliwie pachnące pojedyncze molekuły tworzą mieszanki doskonałe. Neutralne zapachowe „ciało” w połączeniu z mocno projektującym nieciekawym składnikiem dodanym w bardzo małej ilości zamieniają się w piękne perfumy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.