Goły król – Baraonda

Pewnie już nie mogliście się doczekać rubryki „Goły król”, co? 🙂

A ja Wam powiem, że jej nie lubię.
Nie lubię właśnie przez to, że Wy ją tak lubicie. Moim zdaniem, za bardzo się skupiacie na możliwości „podrobienia” czyjejś twórczości zamiast szukać w tym dziale inspiracji dla własnej.
Początkujący malarz, oczywiście, może narysować parę monaliz i damzgronostajem, lecz prawdziwy twórca zawsze myśli o własnym dziele. Może czerpać inspiracje z obrazów Picassa, Duerera i van Gogha, ale wypracowuje tylko sobie właściwy styl.

Także początkujący twórca często myśli, że do ułożenia dobrego utworu potrzebuje kilku gam, tysiąc dźwięków oraz instrumentarium orkiestry symfonicznej.
Ci, którzy otrzymali ode mnie Zestawy Piżmowe, trzymają w rękach prawdziwy skarb.
Nie wierzycie? No tak, przecież to pachnie jakoś tak słabo, jakimś mydełkiem i kwiatuszkami. Lub w ogóle nie pachnie. Chyba ten Vetiver nas trochę tego… Naopowiadał o fajnych piżmach, a to to jest jakieś nijakie.

Powtarzam raz jeszcze: trzymacie w rękach skarb! I tylko nasza wyobraźnia ogranicza nas przed jego wykorzystaniem. A taki na przykład Alessandro Gualtieri nie lubi się ograniczać. I nie ogranicza się. Bierze najprostsze składniki i tworzy z nich dzieło za 500 zł (30ml), o którym wszyscy opowiadają i które wszyscy chwalą.

Ważna jest także legenda.
Marketingowcy wiedzą, że oprócz samego produktu ważne są także legendy, opowieści, ciekawe historie. Podobno inspiracją dla powstania tych perfum była powieść Wieniedikta Jerofiejewa „Moskwa – Pietuszki” (zresztą, moje ulubione dzieło tego autora). Przedstawiony jest w niej świat widziany oczami alkoholika, który nie wzbrania się przed piciem własnych mikstur z najprzeróżniejszych składników, niekoniecznie z alkoholu, lecz koniecznie z użyciem perfum :). Jest także pokazany w odmienny sposób motyw drogi, zmierzania do nieistniejących marzeń.

Jaka jest alkoholowa wizja Gualtieri?
Baraonda to po włosku chaos. W alkoholowym chaosie tego zapachu czujemy rum, whisky, drewnianą emanację dopełnioną ambrowym akcentem. Niektórzy podobno wychwytują zapach róży, kawy, kadzidła, mchu dębowego, suszonych owoców i czego tam jeszcze. 🙂

Rzeczywistość ukazuje nam genialność twórcy połączoną z genialnością marketingowców.
Stworzono przeogromną bazę piżmową na podstawie trochę animalistycznego Muscone (chciałem Wam go zaprezentować w zestawie, ale się nie udało), pachnącego nasionami piżmianu Ambrettolide oraz znanego Wam Exaltolide. Odrobina alkoholu różanego (alkohol fenolowy) wprowadza ledwie wyczuwalne nutki kwiatowe – róże i konwalie. Whisky lactone jest odpowiedzialny za posmak alkoholowy. Obrazu dopełnia niezwykły (mówiłem Wam o jego niezwykłości, a Wy mi nie wierzyliście) i niezawodny Ambroxan.
To wszystko.
Minimalistyczne dzieło za 500 zł z 60% zawartości trzech piżm! Co Wy na to?
Nadal uważacie, że Zestaw Piżmowy jest nijaki?


PS.
A teraz notujcie przepis od Wienieczki Jerofiejewa.
„Łza Komsomołki”
Lawenda – 15g
Werbena – 15g
Woda kolońska „Las” – 30g
Lakier do paznokci – 2g
Płyn do płukania ust – 150g
Lemoniada – 150g
Wymieszać i szybko wypić… 😀

One Reply to “Goły król – Baraonda”

  1. Specjalnie, żeby upewnić się czy mam rację, testuję dziś własne perfumy inspirowane powyższymi. Bez whisky (choć taką wersję też przygotowałem), tylko piżma z Zestawu + Ambroxan.
    Extrait de parfum oznacza koncentrację 15-35%, najczęściej 20%. Ja zrobiłem 30%.
    Na szóstej godzinie testów już nie wytrzymuję – taka jest powalająca moc.
    Najpierw myślałem, od kogo tak intensywnie pachnie? Zaraz, zaraz, zapach jakiś bardzo znajomy…
    Toż to ja tak intensywnie pachnę! 😮

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.